Search

Polish (Poland)English (United Kingdom)
 

"Fast Act - Sztuka Znikania ? "

„ […]Podtrzymanie monopolu wymaga ciągłego zastępowania każdej nowej maszyny maszyną jeszcze szybszą, ponieważ jednak próg prędkości nieustannie się podnosi, skonstruowanie takiej maszyny staje się coraz trudniejszym zadaniem […] W ten sposób logika wiedzy / władzy zostaje wyeliminowana na rzecz logiki władzy / ruchu, władzy nad ruchem, czyli badań nad tendencjami i przepływami.”

...  cytat z Pauala Virilio , jako domniemane źródło inspiracji,  wydaje się być równie prowokujący co sam spektakl. Na " Fast Act " składają się cytaty z choreografów i podobnie jak ma to miejsce w przypadku cytowanego filozofa, siłą rzeczy jedynie fragmentarycznie uzgodnione stylistyki przekładają się na charakter widowiska.

Dla Sopockiego Teatru Tańca, Virilio jest autorem stwierdzeń o władzy nad ruchem i prędkością, ale Paul Virilio, współczesny francuski filozof,  znany jest z zamiłowania do studiowania katastrof i można by zacytować inną jego  "aforystycznie" wyrażoną myśl :  "Wynalezienie statku jest jednocześnie odkryciem morskiej katastrofy".  ( tłumaczenie moje)

Chwała tym którzy rozpoznali wszystkie cytaty składające się na choreografię spektaklu " Fast Act" . Być może, gdyby nie to że tak zniechęciłem się do koła porażony niechęcią Alberto Savinio, jeszcze bardziej spodobałoby mi się "koło tancerzy" zaczerpnięte z choreografii Ulissesa Dove "Dancing on the Porch of Heaven" .

Wbranie tego fragmentu choreografii,  który wydaje się najbardziej esencjonalny jest poruszaniem się od ogólnika "esencji" do idiosynkrazy spostrzeżenia :  - bo jak pojąć cytat,  który naśladuje wybrany z całości spektaklu ruch, a jednocześnie ignoruje tak charakterystyczną dla stylu np. amerykańskiej moderny,  dynamikę ruchu, a także, kontekst czasu historycznego, kostium, scenografię, muzykę i światła ?

Nie ulega wątpliwości , że " Fast Act - Sztuka Znikania ?",   to modelowy pastisz - naśladownictwo stylistyk uwydatniające cechy stylów.

Pozostaje kwestią dogłebniejszej analizy,  czy pastisz ten uprawiany jest w celu pochwały choreograficznych manier zapisanych w historii tańca; wspomnianego już Ulissesa Dove, bardzo modnej ostatnio Piny Bausch, albo znanego tylko z nieomal apokryficznych doniesień Niżyńskiego; czy może jest to wyraz rezygnacji artystów zniechęconych do wysiłków skierowanych na komunikowanie treści programowych własnego stylu.

A jednak muszę przyznać, że spektakl ujął mnie i najpewniej, własna chorografia w części ilustrowanej syntetyczną muzyką w stylu zbliżonym do disco-polo, dobitnie
" rozrywkowy" kontrapunkt w spektaklu, jest jak "kawał z brodą" ,  który zawsze śmieszy, mimo że wszyscy znają pointę.

Genialny w tej częsci, swobodny, dowcipny ruch Jacka Krawczyka- świetnie dobrana proporcja między dystansem do roli i zaangażowaniem osobistych doświadczeń pokazuje,  że tancerzy Sopockiego Teatru Tańca stać na autoironię, a co za tym idzie : manifestują artystyczną  samoświadomość, usprawiedliwiającą naśladowczą konfrontację własnego stylu, ze stylistykami gigantów choreografii.

Mocną stroną spektaklu jest taniec Katarzyny Antosiak i Izabeli Sokołowskiej. Obie tancerki chrakteryzuje przesunięcie akcentu z teorii na praktykę tańca. Szczególnie plastyczny i lekki ruch Katarzyny Antosiak cieszy oko, daje się odczuć, że ciężar wątpliwości na temat tego jak tańczyć,  roztrzyga ona dzięki odrobinie wirtuozerii i bodaj wrodzonej gracji.

Być może z tak wyrażonej opinii mogłoby wynikać że nie doceniam wkładu pozostałych tancerzy, ale to nie prawda, podobnie jak  nie prawdą jest że podoba mi się jedynie to,  że ktoś " dobrze tańczy" .

Wybitnie analityczne skłonności Joanny Czajkowskiej - tancerki i reżysera spektaklu, owocują dziełem prowokującym i odważnym w tym sensie, że wymaga odwagi porywanie się na dobrze przyswojone "obrazy" z XX wiecznych choreografii. Coraz wyraźniej widać,  że Joanna Czajkowska potrafi budowować zespół realizujący jej koncepcje, " wychowuje" tancerzy, co sama podkreśla zwracając uwagę na Marię Miotk i Kacpra Matuszewskiego.

O ile w przypadku Marii Miotk można powiedzieć, że dobrze czuje się w metodzie Sopockiego Teatru Tańca, w spektaklu manifestuje humor i odrobinę perwersyjną wewnętrzną przyjemność, o tyle Kacper Matuszewski niesie potencjał rezerwy i ambiwalencji,  wynikającej jak można mniemać, z tego, że sam czuje się mistrzem zupełnie innego ruchu,  niż , najczęściej,  "posuwiste, gestykularne i zadumane" choreografie założycieli STT Jacka Krawczyka i Joanny Czajkowskiej.


Spektakl utrzymany jest w bardzo surowej, nieomal ascetycznej estetyce,  a za całą scenografię służą kostiumy i światła, co poczytać można za zabieg zmierzający do mocniejszego skupienia uwagi odbiorców na szczegółach choreografii, zupełnie tak jakby dryfujące po scenie spojrzenia miały skupić się na zapożyczonych sekwencjach ruchu, bez chwili wytchnienia w równoległych światach dopowiadających sens spektaklu obiektów.  

"Wizualnym" kluczem spektaklu jest uniformizacja tancerzy ubranych w szare kostiumy przy przeważająco białych światłach. Służebna rola monochromatycznych barw i jednolitych materiałów kontrastuje ze swobodną i różnorodną stylistycznie muzyką,  stanowiącą kolaż impresji i twórczych metod.  

O ile odbiorcy muzyki jazzowej przyzwyczaili się, że wykonawcy ogrywają znane tematy rozwijane w improwizacjach i miłośnicy nauczyli się takie podejście doceniać lubując się w szczegółach, o tyle całość zbudowana z samych
"momentów" byłaby trudna do wyważenia i najprawdopodobniej, byłaby naiwnie akademicka, choć jednocześnie mogłaby być popisowa.  

Wrażenie że choreografię spektaklu "Fast Act" Sopocki Teatr Tańca buduje ze znanych choreograficznych motywów,  prowokuje mnie do zastanowienia.

Ryzyko że tak skonstruowany spektakl nie będzie nigdy miał samoistnej wymowy jest oczywiste, jak oczywiste jest to, że każdy kto zamiast produkować zestaw własnych znaków decyduje się na pastisz, deklaruje odwagę i gotowość do konfrontacji, ryzykując jednocześnie, że wysiłek towarzyszący realizacji takiej koncepcji,  przypomina próbę podrapania się w lewe ucho prawą ręką.

A jednocześnie " Fast Act " oglądałem z przyjemnością, zarówno tam, gdzie udawało mi się rozpoznać cytowane choreografie,  jak i tam gdzie doświadczałem oryginalności artystów tworzących spektakl.

Zdaje się że " Fast Act" to spektakl, w którym  Sopocki Teatr Tańca stworzył sobie możliwość badania wrażliwości widzów i mówienia tańcem o tańcu, co odbieram jako kilka słów w metajęzyku i intelektualną prowokację.

Słowa rejestruję, czuję się sprowokowany, cieszę się jednocześnie, że ta ogromna dawka poczucia humoru, tak ewidentna w spektaklu, jest na tyle wysmakowana, że wciaż jeszcze oglądam spektakl teatru tańca,  a nie na przykład kabaret, bo przecież mogłoby się zdarzyć, że z wielkiej artystycznej swobody , już przy pierwszych światłach każdy z artystów opowiedziałby ulubiony dowcip i zatańczył kilka wyśmienitych kroków.

Dlaczego tworzy się spektakle, gnie ciało, łamie głowe i trawi czas na studiach ruchu ? Czyżby po to żeby następcy podążając za poprzednikami naśladowali uznane dzieła dopominając  się uznania ?

Czyżby bogactwo inspirujących motywów oszałamiało i uwodziło tak bardzo, że pozostaje układać mozaiki i cieszyć odbiorców sztuką artystów zawodowch - commedie dell'arte - gdzie panna roni łzę a kawaler podkręca wąs, trup wypada z szafy a kobieta z "Cafe Muller"  Piny Bausch,  już do końca świat będzie spadać z rąk tego stojącego jak słup mężczyzny ?  

Bo przecież każdy kto odważył się na tworzenie zmaga się jednocześnie z potencjałem katastrof na jakie naraża go wytwór koncepcji, zmaga się z poprzednikami, z oczekiwaniami odbiorców i własnym stosunkiem do samowiedzy.


Polecam.


Bartłomiej Łuniewicz.

 

"Fast Act - Sztuka Znikania ?"  - premiera 10.1.2.2011 - Klub Żak

Koncept, scenariusz, reżyseria: Joanna Czajkowska

Inspiracja i konsultacja filozoficzna: Maria Miotk

Tańczą: Katarzyna Antosiak, Maria Miotk, Izabela Sokołowska, Joanna Czajkowska, Kacper Matuszewski, Jacek Krawczyk

Muzyka: Grzegorz Welizarowicz

Kostiumy: Julia Porańska, Beata Hadaś

Reżyseria świateł: Artur Aponowicz

Spektakl zrealizowano we współpracy z Klubem Żak, w ramach Gdańskiego Festiwalu Tańca (blok: Trójmiejska Korporacja Tańca) oraz ze środków Samorządu Województwa Pomorskiego.

 

 

Fast Act - Sztuka Znikania ? - Recenzja